RSS
Facebook
Twitter

środa, 22 sierpnia 2012



Niczego nie da się rozstrzygnąć bez wojny. Takie jest prawo wszechświata.

Członkowie Straży są w poważnych tarapatach – muszą odnaleźć zaginiony klucz, który pozwoli otworzyć zbrojownię w mitycznym Veridianie. Ale to nie jedyny problem. W ich szeregach ukrywa się zdrajca. Narastająca niepewność i podejrzliwość utrudniają Strażnikom skuteczne działanie. Zbliża się czas wypełnienia proroctwa, czas ostatecznego starcia z Lathenią. Kto ze Strażników okaże się akolitą Chaosu? Kto zdradzi w godzinie najwyższej próby?

I tak po 9 miesiącach oczekiwań, na półki księgarń w całej Polsce trafił „Klucz” – trzecia część historii bohaterów serii „Strażnicy Veridianu” (org.”Guardians of Time”). Dziewięć miesięcy obgryzania paznokci, wyrywania sobie włosów i walenia głową w ścianę. Tak bowiem mogły zachowywać się osoby, które w październiku 2011r. przeczytały „Mrok”. Choć druga część „Strażników…” nie była zachwycającą lekturą, spektakularny finał sprawiał, że chciało się czytać więcej i więcej. Na szczęście pomimo kilkukrotnie zmienianej daty premiery, 25 lipca br. mogliśmy sięgnąć po ostatnią część trylogii autorstwa Marianne Curley. Czy warto było tyle czekać?

By to ocenić warto prześledzić całą historię polskiego wydania „Strażników Czasu”. Wszystko zaczęło się w kwietniu 2011r, kiedy na fanpage’u wydawnictwa Jaguar powstał event, zachęcający do promowania pierwszej części trylogii Curley – „Straży”. Chociaż nikt nigdy (oprócz pracowników wydawnictwa Jaguar) książki na oczy nie widział, wiele osób poparło inicjatywę i zaczęło reklamować książkę. Na szczęście okazało się, że „Straż” to opowieść wielce sympatyczna, zabawna, ciekawa i nieprzewidywalna. Fani „Strażników Veridianu” zostali wystawieni jednak na ciężką próbę, kiedy premiera „Mroku” była kilkakrotnie przekładana. A kiedy już się ukazał… No cóż… Nie zgarnął już takiej ilości laurów, jak swój poprzednik. Uczynienie z Arkariana narratora sprawiło, że zepsuta została zarówno jego postać jak i cała książka. Zdecydowanie mniej było w niej interesujących wydarzeń, a poświęcenie połowy miejsca związkowi Arkarian&Isabel, tylko jej zaszkodziło. Jak jednak wspominałam, interesujące zakończenie sprawiło, że nie można było się obyć bez lektury „Klucza”. „Klucz” z kolei był… No cóż… Określę to tak – w mojej głowie „Mrok” i „Klucz” toczą zawziętą walkę o miano „Najgorszej części trylogii M.Curley” – a dla mnie Mrok trochę już zaciąga miernotą.


Cała recenzja na...
 

22 komentarze:

  1. I recenzję "Klucza" napisałaś. Ja dziś piszę kila opinii naraz, tu trochę o "Boy 7", tam kilka zdań o "Dotyku Julii". xD Martwię się tylko o "Klucz", bo choć jeszcze nie skończyłam czytać, to już mam dość mieszane uczucia. Za kilka dni to ja będę miała twardy orzech do zgryzienia.

    Bohaterowie rzeczywiście się popsuli. :/ Najbardziej irytujący jest chyba Dillon- zachowuje się jak zdesperowany dwunastolatek.

    Zauważyłam, że na LC ocenę "Mroku" z 9/10 (o ile dobrze pamiętam)zmieniłaś na 5/10. Cóż ja także na drugi tom "Strażników" od jakiegoś czasu patrzę inaczej... "Klucza" jeszcze nie przeczytałam w całości, ale na razie moja ocena to 6/10, może 7/10. Zobaczę, co będzie dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nie przeczytałaś jeszcze zakończenia. Jak tylko uda ci się skończyć tę książkę, od razu twoja nota spadnie o jakieś 2-3 stopnie...

      Nie sądziłam, że ktoś zauważył moją zmianę oceny O.o

      Usuń
    2. Jenn, przeczytałam już całą książkę i jestem strasznie zła za koniec. Aż zacytuję jednego bohatera: "Nieeeee!". Więcej nie napiszę, bo nie będę spoilerować, ale pewnie wiesz, o co mi chodzi. Po zamknięciu trylogii spodziewałam się fajerwerków, a tu klops. :/

      Usuń
    3. Tzn... ja bym powiedziała, że fajerwerki były, tylko... takie puszczone w ziemię. Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi.

      W takim razie czekam na twoją recenzję ;)

      Usuń
    4. Tak, wiem. ;) Szkoda tylko, że potencjał trylogii został zmarnowany. :/ Cóż, będą inne książki o podróżach w czasie. Teraz wyczekuję "Magicznej gondoli". :D

      A recenzję już mam mniej-więcej w głowie, ale zacznę pisać ją może jutro. Tym razem oceny chyba nie wystawię, bo mam tyle mieszanych emocji, że nie wiem jak ocenić "Klucz". :/

      Usuń
    5. Taa... Ja też miałam reckę mniej więcej ułożoną w głowie, ale i tak napisanie zajęło mi jakieś 1,5 tygodnia :/

      A o "Magicznej gondoli" nie słyszałam. Co to? ;>

      Usuń
    6. 1,5 tygodnia? Czyli ja też pewnie będę kilka dni myślała, co napisać. :/

      Z tego co pamiętam, to spędzająca wakacje w Wenecji nastoletnia Anna, zostanie wrzucona przez tajemniczego przystojniaka (jak zwykle ;)) do tytułowej magicznej gondoli i przeniesie się w czasie. Reszta jest owiana tajemnicą.

      Wydawcą jest Egmont, autorka to Niemka, a okładkę pewnie stworzyła ta graficzka, co wymyśliła szatę graficzną do "Trylogii czasu". Może być ciekawie, premiera 19 września. :D

      Usuń
    7. Uuuu... Może być ciekawie :D Musisz koniecznie wziąć do recenzji i mi powiedzieć czy warto w książkę zainwestować :3

      Usuń
  2. Książka przypadła mi bardziej do gustu, ale o tym to chyba wiesz. A co do Matta i Dillona to się z tobą zgadzam, w ogóle nie wiadomo co chciała autorka tym osiągnąć, chyba po wkurzać czytelników. Podróż w czasie była jeszcze jedna do 1768 roku, dzień przed wyruszeniem statkiem przez kapitana Cooka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko! Faktycznie! Całkiem o niej zapomniałam! Jak - mogłam - o - niej - zapomnieć?! *wali głową w biurko w takt wypowiadanych słów*

      Usuń
    2. Niby była, ale jednak nie było. :P Pięć kartek podróży w czasie?! Zero rozwinięcia, zero opisów i zero dreszczyku emocji. Słabo. :( Ja sama prawie zapomniałam o tym fragmencie, bo chyba nic w tej podróży nie zapadło mi w pamięć.

      Usuń
    3. Nie no, wiesz. Poniekąd jest to całkiem ważne wydarzenie - Ethan prawie umarł, a Matt zdał sobie sprawę z własnych mocy :D. Chociaż faktycznie - ta podróż była dość dziwna O.o

      Usuń
    4. Coś się tam działo, ale to nie było COŚ. :) Rach-ciach i wracają do Cytadeli.

      Usuń
  3. No nie, ani jedna sztuka z tej serii mnie nie przyciąga więc niestety nie podzielę się z Tobą moją opinią :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam poprzednich części i nie jestem specjalnie przekonana do tej serii. Wątpię, że kiedyś przeczytam, a jeszcze fakt, ze kolejne części są gorsze od 1 robi swoje..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto zacząć serię, choćby dla lektury samej "Straży", która jest naprawdę fenomenalna :). A później możesz przeczytać jakiejś spoilery - powinno ci straczyć :P :D

      Usuń
  5. Prawdę mówiąc żałuję, że przeczytałam Twoją recenzję. "Straż" mnie zauroczyła, "Mrok" był już nieco gorszy i teraz liczyłam na powrót formy Pani Curley. Nienawidzę, kiedy z części na część powieść danej serii spada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uch, nawet mi nie mów. Czytam Kroniki Imaginarium Geographica - pierwsza część była boska, a później to już jakaś porażka. Z tomu na tom gorzej :/

      Usuń
  6. Miałam ją w planach, dopóki nie zraziłam się całkowicie do wydawnictwa. Od tamtego czasu nie mam odwagi po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czym się tak zraziłaś u Jaguara? O.o

      Usuń
  7. Całą trylogia dopiero przede mną, ale jakoś nie mam na razie ochoty rozpoczynać następnej trylogii skoro mam tak wiele jeszcze nie pokończonych :)

    OdpowiedzUsuń