RSS
Facebook
Twitter

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Chwila wytchnienia między Low a High Fantasy...

O serii: Cedar Cove to malownicze miasteczko nieopodal Seattle. Mieszkańcy kochają się, zdradzają, nienawidzą się i rozchodzą jak wszędzie na świecie. Mają swoje historie, swoje sekrety. Tylko że tutaj nikt nie jest anonimowy. Ktoś zawsze pomoże ci rozwiązać problem, nawet gdy tego nie chcesz… (opis z okładki)

"Bobby Polgar nie odrywał wzroku od kartki, którą trzymał w ręku. Bobby był mężczyzną nieznającym uczucia strachu. Jak dotąd - teraz się bał. (...)Na białej kartce było napisane, co ma teraz zrobić. Ma wrócić na Seaside Avenue 74 i tam czekać na dalsze instrukcje."

O książce: Wszyscy mieszkańcy Cedar Cove byli zaskoczeni wydarzeniami ostatnich dni. Najpierw kradzież z sejfu kilku tysięcy, a następnie podpalenie jednej z najlepszych restauracji w mieście - Latarni Morskiej, która należała do Justine i Setha Gundersonów, co skutkuje powolnym rozpadem ich małżeństwa. Podejrzanym staje się Anson, który miał już na swoim koncie kilka podpaleń, a który znika z miasteczka zaraz po pożarze. Młoda Allison sądzi jednak, że to niemożliwe i że jest inny powód zniknięcia ukochanego. Trudne chwile przechodzą także Linette McAfee i Cal Washburn. I choć dziewczyna jest zrozpaczona, wie, że dni jej związku z niewymownie przystojnym i inteligentnym dżentelmenem Calem są już policzone. Mnóstem problemów może pochwalić się także Maryellen - nie dość, że jej ciąża jest zagrożona, to Jon - jej mąż - za żadne skarby nie chce się pogodzić ze swoimi rodzicami. Jak widać  problemy z dziećmi nie mają tylko Ellen i Joseph, ale i Charlotte z Benem. David, syn Bena, znów popadł w problemy finansowe, a Will, syn Charlotte, rozwodzi się ze swoją żoną i wraca do Cedar Cove, co staje się wyzwaniem dla Grace - matki Maryellen - która niegdyś z nim romansowała. Niepewna swoich uczuć jest także Rachel, która kocha Nate'a, ale nie chce odchodzić od małej Jolane, która wcześniej straciła matkę, a teraz może stracić najlepszą przyjaciółkę. Takie małe miasteczko, a ile problemów!

Cóż to była za fascynująca lektura!
Wiem, że to dziwnie wygląda, kiedy ja - Jennifer Laugh, miłośniczka fantasy, wiedźma na okresie próbnym, kochająca wiedźmy wszelakie, której cała jedna półka należy do Jaguara, a cała reszta do innej fantastyki - piszę, że obyczaj był  fascynujący, ale tak po prostu jest! Ale od początku...

Pierwsze co rzuca się w oczy to mnogość postaci! Było ich od groma i bez specjalnej listy, na której wszyscy byliby spisani i opisani, to ani rusz! A że jestem leń, to sobie spis odpuściłam, ale jakimś cudem sobie poradziłam i pod koniec książki wiedziałam już kto, z kim, gdzie i w jakim stopniu są spokrewnieni. Byli jednak oni prości z prostymi myślami i celami, dzięki czemu, po ogarnięciu ich ilości, czytało się o nich przyjemnie. I choć dwóch bohaterów irytowało mnie niewymownie (Justine i Warren), to reszta zdobyła moją sympatię.

Co do fabuły... Prze najróżniejszych wydarzeń było trzy razy więcej niż samych bohaterów, co w sumie daje nam... Dużo. Każdy bohater opowieści ma dużo rzeczy do zrobienia, wiele przeszkód do pokonania. Dzięki wielowątkowości mamy szansę zapoznać się z każdym z nich z bliska, a jednocześnie sprawia, że żaden z bohaterów czy bohaterek nam się nie nudzi i nie mamy szansy lamentować, że "Sabrina to już od czterech rozdziałów użala się nad sobą, bo Bruce nie chce jej zabrać na bal"*.

Książkę czyta się w zastraszającym tempie. Gdybym się postarała, przeczytałabym ją w jeden dzień. Góra w półtora popołudnia. Język jest prosty, łatwy. Co prawda tłumaczenie czasem irytowało, ze względu na ciągłe powtórzenia, jednak głównie tłumaczka dobrze się spisała.

Podsumowując... Książka jest niesamowita i bardzo dobra. Język prosty, łatwy w odbiorze, bogata fabuła, wyraziści bohaterowie. Nie czytam za wiele powieści obyczajowych, a jeśli już, to młodzieżowe, jednak z pewnością mogę Zatokę Cedrów odłożyć na półkę z ulubionymi. Muszę was jednak ostrzec - jest to literatura prosta, całkowicie niewymagająca, nad którą nie siedzi się godzinami i zastanawia się nad zachowaniem bohaterów. Ba! Dla niektórych może być to książka za "płytka". Ja ją jednak za taką nie uważam i serdecznie polecam wszystkim, którzy chcą sobie zrobić krótką przerwę między innymi gatunkami, a także osobom, które z obyczajem są za pan brat :).

Autor: Debbie Macomber
Tytuł: Wiktoriańska herbaciarnia
Seria: Zatoka Cedrów
Tłumacz: Hanna Hessenmüller
Liczba stron: 332
Wydawnictwo: Mira
Data wydania: 5 sierpnia 2011

Polecam:
Wydawnictwo Mira

"Wiktoriańską herbaciarnię" dostałam od wydawnictwa Mira. Dziękuję ślicznie :)

-----------------
*przykład wzięty znikąd. Nie było żadnej Sabriny, Bruce'a ani balu

10 komentarzy:

  1. Książka zapowiada się fajnie, ale kolejna powieść z setką bohaterów... to ja podziękuję ;p
    to jest pierwsza część serii? Będą następne?

    OdpowiedzUsuń
  2. Już jedną powieść obyczajową czytała i starczy mi ona na całe życie. W końcu się przełamałaś i napisałaś recenzję. Gratulacje !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czy przeczytam, gdyż mam ksiażek w nadmiarze i choć polecasz, to i tak odstrasza mnie, że to książka obyczajowa :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Matt: Kolejna? To jakie ty książki czytasz? ;> A Wiktoriańska... Szczerze mówiąc, to środek serii :D.

    Annie: To co z Ewą Nowak z Egmontu? ;> I dziękuję xD

    Tristezza: Żartujesz sobie?!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ulala. Dobra książka, mówisz? Hm, jak znajdę okazję czy coś, to przeczytam, ale za bardzo mnie nie ciągnie... Uwielbiam Twoje recenzje - ten humor jest prześwietny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nadeine: Do you talkin' to me? O.o Czy sobie tylko ze mnie żartujesz? ;>

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem czy nadążę z książkami, a do listy dopisuję teraz absolutne bomby(najlepsze z możliwych) Raczej z tej pozycji nie skorzystam.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie, Jenny. Nie żartuję. Ale ja tutaj teraz w innej sprawie. Wytypowana zostałaś w kolejnym łańcuszku! *tutaj fanfary* Otóż... Dobra, co ja będę się rozpisywać - na moim blogu jest napisane więcej. Czy dołączysz do mnie, Pawła i (nie jest pewne...) Matta do wściekłego tłumu, gotowego zabić Suzan Dragon, która to wymyśliła? Mam nadzieję, że tak. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dlaczego uważasz , że żartuję ? XD

    OdpowiedzUsuń
  10. Recenzja fajna jednak książki nie przeczytam

    OdpowiedzUsuń