RSS
Facebook
Twitter

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwiadowcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwiadowcy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 listopada 2013

Jesteś pewny, że wiesz co czytasz?

Zastanawialiście się kiedyś tak dogłębnie co czytacie? Tak naprawdę konkretnie? Które elementy powieści kochacie, a od których zaczyna was boleć głowa?

Od jakiegoś półtora roku byłam przekonana, że tak. Sądziłam, że wyrosłam już w dużej mierze z książek młodzieżowych; że wolę sięgnąć po starego dobrego Dicka czy Lema, niż nowy bestseller czekający na ekranizację; prędzej do mnie pasuje "Gra o Tron" czy "Wiedźmin" niż kolejna babskie romansidło; że polscy autorzy są warci czytania i znaczenie bardziej odpowiada mi wschodnioeuropejskie fantasy niż zachodnie nie wiadomo co. Krótko mówiąc, byłam przekonana, że czytam lepsze, inteligentniejsze, bardziej wymagające książki od moich rówieśników.

Całkiem niedawno wydarzyło się coś, co nieco naruszyło moją pewność siebie związaną z ulubionymi tytułami, bo które sięgam często i polecam wszystkim.
Kilka dni temu odbyłam z dobrym kolegą z klasy rozmowę, która w pewnym momencie zeszła na temat czytelnictwa, a konkretnie czytelnictwa kolegi, bo kolega chce zacząć czytać. A że już cała klasa wie, że prowadzę bloga książkowego (w tym momencie pragnę pozdrowić koleżanki, które "niechcący" wygadały się na godzinie wychowawczej), kolega - nazwijmy go M. - po pomoc przyszedł do mnie (no dobra. to też nie do końca tak. w klasie jest jeszcze kilka osób o hipotetycznie podobnym guście do M., ale ja po prostu byłam pod ręką. i to przeze mnie w ogóle doszliśmy do kwestii książek. więc jakby obowiązek spadł na mnie).
Sądziłam, że zadanie nie będzie zbyt trudne - na podstawie rozmów o filmach i serialach (ach, te nasze poniedziałkowe przedinformatyczne rozmowy <3) oraz paru pytań o wcześniej przeczytane pozycje, wynikało, że gust raczej podobny do mojego, więc będę mogła pożyczyć swoje książki, by później zamęczać M. rozmowami na temat moich perełek (tu bardzo pasowała by emotka z facebooka kryjąca się pod znakami " 3:) ". tylko nieco bardziej złowieszcza *evil laugh*). Tak więc zaczęłam rozglądać się po pokoju, w poszukiwaniu odpowiednich tytułów. Oczywiście trzeba było odsiać trudniejsze i bardziej wymagające tytuły. Było ich przytłaczająco mało. Z racji, że to jednak facet, trzeba było odsunąć na bok również babskie fantasy, którego miałam zaskakująco dużo. Wyłączając ze zbioru pozycje młodzieżowe... No cóż. Z 140 tytułów, zostało jakieś 50, które wchodzą w skład ok. 9 serii + kilka wolnych książek. W tym momencie na pomoc przyszli Dada, Maciek i Ilajla, za co całej trójce serdecznie dziękuję.

W tym momencie zaczęłam się zastanawiać czy aby na pewno czytam tak dobre i wymagające książki, jak myślałam. Usiadłam więc na moim łóżku, przybrałam pozę a'la "Myśl, Puchatku, myśl" i... myślałam. A w trakcie tych rozmyślań wpadłam na pomysł, by to moje doświadczenie zawrzeć w słowach i się nim z wami podzielić na blogu (wpływ mogła też mieć książka  "Ludzie to idioci!", w której autor stara się wskazać odpowiednią drogę do zmian w życiu czytelników i poprowadzić ich do sukcesu (recenzja soon). Poddałam się temu, a że OJ wpisałam na listę rzeczy dla mnie ważnych, czas odkurzyć bloga i upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.) W trakcie przygotowań wpadłam na pomysł zdjęcia, które mogłabym dodać do wpisu, a stąd było już bardzo blisko, do tego, co za chwilę wam zaprezentuję.

Na moim własnym przykładzie uświadomiłam sobie, że osób zdeklarowanych tylko i wyłącznie na jeden gatunek książkowy nie jest tak dużo, jak można by się spodziewać. Wiadomo, że każdy ma jakiś tam swój ulubiony, ale nie ogranicza się tylko do niego. Cała zabawia polegać więc będzie na zrobieniu zdjęcia książek, reprezentujących mniej więcej twój gust. NIE BÓJMY SIĘ POKAZAĆ CO CZYTAMY! Miło by było, gdybyś i Ty, potencjalny uczestniku zabawy, widniał na tym zdjęciu. W końcu są to książki opisujące właśnie Ciebie! Nie mniej jednak, jeśli nie masz ochoty udostępniać swojej twarzy w internetach, nie będę mieć nic przeciwko.

Przepis na Twoje zdjęcie:
1. Wstań z tego, na czym właśnie siedzisz
2. Rozejrzyj się po swoim pokoju/domu/mieszkaniu/biblioteczce w poszukiwaniu książek, które lubisz bardzo, lubisz tak zwyczajnie i takich, które czytasz od czasu do czasu
3. Wybierz te, które najbardziej pasują do akcji (nie ma konkretnych kryteriów. jedna książka może opisywać kilka kategorii na raz, ale również jeden gatunek może być rozdrobniony do tego stopnia, że opisywać go będzie kilka książek, bo każda ma coś, czego nie ma ta druga. tylko od Ciebie zależy, co chcesz pokazać)
4. Zgromadź je w jednym miejscu
5. Zrób zdjęcie (możesz również poprosić innych o pomoc, kiedy sam będziesz ustawiać się do zdjęcia)
6. Stwórz nowy post na blogu, w który wkleisz zdjęcie
7. Opisz książki, które się na nim znajdują (tytuł, autor, powód dlaczego właśnie ta książka). Może mieć to formę listy, tekstu ciągłego, komentarzy na zdjęciu - co tylko sobie wymarzysz.
8. Wyzwij kolejnych blogerów! Opublikuj. I ciesz się rezultatami.

A o to moje zdjęcie:


Może uporządkujmy je trochę gatunkowo: "Zwiadowcy" Johna Flanagana są przykładem młodzieżowego fantasy, u mnie reprezentują po prostu moje umiłowanie to książek osadzonych w czymś w podobie naszego Średniowiecza. "Przekraczając granice" Oksany Pankiejewej to hybryda wielowątkowego fantasy z udziałem elfów, magów, paladynów itp, obyczaju i science fiction. Ponadto reprezentuje literaturę wschodnioeuropejskich pisarek. "Zawód: Wiedźma" Olgi Gromyko również znalazło się ze względu na płeć i pochodzenie autora, ale także jest przykładem fantasy opartego na mitologii słowiańskiej. "Czarodzicielstwo" Terry'ego Pratchetta jako humorystyczne prześmiewcze fantasy. "Front burzowy" Jima Butchera znalazł się na zdjęciu nie tylko z powodu etykietki "urban fantasy", ale również mojej miłości do dżentelmenów ratujących świat i kryminału. "Błękit szafiru" Kerstin Gier to lekkie, odprężając młodzieżowe paranormal romance, które lubię czytać od czasu do czasu. Ach! No i oczywiście podróże w czasie! "BZRK" Michaela Granta to przykład sci-fi opisującego niedaleką przeszłość. Na zdjęciu także ze względu na cybernetykę. Szaleńców. Nowy Jork. I autora. "Wurt" Jeffa Noona to również przyszłość - tym razem bliżej niezdefiniowana. Psychodeliczna, narkotyczna opowieść oparta na klasycznych motywach. Zmuszająca do myślenia. Obecność "Wurta" daje wyraz mojej fascynacji brytyjskimi twórcami i uwielbieniu serii wydawniczej "Uczta wyobraźni". "Rozgwiazda" Petera Wattsa reprezentuje moje umiłowanie do powieści, gdzie anty- i aspołeczni bohaterowie odizolowani są razem od reszty świata (innym przykładem jest m.in. "GONE" Granta). Lub też moją miłość do sci-fi posiadającego dość ciemną i mroczną aurę. A na koniec "Cyberiada" Stanisława Lema. Bo Lem. Bo science fiction. Bo polskie. Bo roboty.

Jako, że podejrzewam, że wyjdzie z tego coś w rodzaju tych wszystkich blogowych wyzwań i łańcuszków, takie akcje nie mogą obyć się bez nominowania kolejnych blogerów. W takim przypadku imiennie nominuję Sihhinne, Nadeine i Maćka, a nieimiennie wszystkich, którzy mają ochotę pokazać światu swój gust literacki :).

Mam nadzieję, że zasady są jasne. Jeżeli nie, chętnie odpowiem na pytania.
Enjoy!

piątek, 4 stycznia 2013


"Will wyszedł spomiędzy drzew z łukiem w ręce, Podbiegł do Alyss i Ebony, nie wiedząc, którą uściskać najpierw. Padł więc przy nich na kolana i otoczył obie ramionami.
Obydwie wydawały się dość zadowolone z rozwoju wypadków. Jedna nawet polizała go po ręce. Niewiele widział, bo łzy napłynęły mu do oczu, miał jednak nadzieję, że była to Ebony."

W jakich okolicznościach zginęli rodzice Willa? W jaki sposób kałamarz może pokonać sztylet? Jak dobrym aktorem potrafi być dyplomata? Czemu nie warto nosić szkiców przemów weselnych w sakiewce z materiałami łatwopalnymi? Czy najlepsza kucharka Królestwa Araluen jest w stanie poradzić sobie z trzeba złodziejami, którzy wtargnęli do jej domu? Czy Willowi dane będzie w końcu zatańczyć na weselu? Jak Halt dołączył do Korpusu Zwiadowców i czym przekonał do siebie Crowleya? Co dzieje się z konikami zwiadowców, gdy muszą skończyć swoją wierną służbę? I na czyim ślubie uroni się wiele łez szczęścia?
Na te i wiele innych pytań możecie znaleźć odpowiedzi w najnowszej i (ponoć) ostatniej części słynnej serii Zwiadowcy – w „Zaginionych historiach”.

Stało się. Według oficjalnych źródeł informacji to już koniec przygód Willa, Halta, Horace’a, Alyss, Evanlyn vel Cassandry, Wyrwija, Abelarda, Kickera i całej reszty bohaterów słynnej już serii Johna Flanagana. Od czterech lat Zwiadowcy towarzyszyli nam, pozwolili nam być świadkami wzlotów i upadków, uczyli jak się skradać,  tropić, wysuwać wnioski z ludzkich zachowań. Pokazywali czym jest prawdziwa przyjaźń, miłość, oddanie, wierność, odwaga. Rozśmieszali. Sprawiali, że łzy płynęły strumieniami. Zmuszali do myślenia. „Zaginione historie” pozwoliły nam po raz ostatni spotkać się z ulubionymi i barwnymi postaciami i się z nimi pożegnać. Dla wielu to jeden ze smutniejszych (jeśli nie najsmutniejszych) momentów wieku młodzieńczego. Dla mnie – wspaniałe zakończenie wspaniałej opowieści.

"Zaginione historie" to tak naprawdę kwintesencja wszystkich najlepszych cech całej serii w krótkiej, przyjemnej formie. Przede wszystkim - powrócili kochani przez wielu bohaterowie: Gilan, Jenny, Crowley, Arald czy Morgarath (ten ostatni akurat kochany nie był, ale ważne, że wrócił). Mieliśmy też okazję spotkać się kilkakrotnie z Haltem - tym nam bardziej znanym, jak i tym, którego spotkamy po raz pierwszy (np. zanim przystąpił do korpusu Zwiadowców).Nie raz możemy przeczytać również opowieści o Willu czy Alyss. Zdecydowanie mniej za to jest Horace'a, ale po tym, jak dał nam popalić w "Cesarzu Nihon-Ja", to nawet lepiej. W szczytowej formie był również flanaganowski humor. Podczas lektury co i raz wybuchałam głośnym śmiechem lub chociaż cichym chichotem, a prawie cała książka została podkreślona, by zaznaczyć co śmieszniejsze sytuacje - co już od dawna jest moim małym rytuałem, podczas czytania twórczości Flanagana.

Niesamowicie spodobało mi się to, że ostatnia (a raczej "ostatnia") część Zwiadowców nie jest typową książką, a zbiorem opowiadań. Nadaje to "Zaginionym historiom" lekkości, aurę odmienności od reszty serii, sprawia, że czyta się je o wiele lżej, szybciej i przyjemniej. Odpowiada na pytania i zakańcza wszystkie wątki. Daje okazję do pożegnania się z wszystkim ukochanymi bohaterami. Jest po prostu idealnym zakończeniem.


Na temat pozytywnych cech "Zaginionych historii" mogłabym rozpisywać się jeszcze długo, ale nie chodzi o to, by zdradzić wszystkie tajemnice, a wręcz przeciwnie - skusić was nimi do lektury. Bo po "Zaginione historie" zdecydowanie warto sięgnąć.

"Gdy [Crowley] zaczął pogwizdywać skoczną ludową melodię, Halt popatrzył z ukosa.
-Co robisz? [...]
-Mam dobry humor. [...]
-Zatem masz dobry humor. A dlaczego wydajesz ten piskliwy dźwięk?
-Gwiżdżę. Gwiżdżę sobie skoczną melodię.
-To nie jest gwizdanie. To pisk - odrzekł Halt.
Zwiadowca odwrócił się w siodle, by posłać rozmówcy pełne godności spojrzenie.
- Powinieneś wiedzieć, że moje gwizdanie jest przedmiotem licznych pochwał w hrabstwie Hogarth.
-Ponura to musi być kraina, w której ludzie uważają ten piskliwy skrzek za melodyjny."


Autor: John Flanagan
Tytuł: Zaginione historie
Seria: Zwiadowcy
Tłumacz: Jacek Drewnowski
Liczba stron: 511
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 27 czerwca 2012

"Zaginione historie" dostałam dzięki uprzejmości Entego Admina od Wydawnictwa Jaguar. Ślicznie dziękuję :)

sobota, 13 października 2012

Lista ulubionych czytadeł Jen

Ok... Miałam sobie odpuścić udział w tej zabawie (za karę. Najpierw powinnam napisać jakąś recenzję, a dopiero później się bawić.), ale jakoś tak... za bardzo mnie ciągnęło do stworzenia tego rankingu ;).
Za zaproszenie dziękuję Jane i Sihh :).
(W większości przypadków) kolejność przypadkowa :).


1. Trylogia Czasu  KERSTIN GIER
 TAAAAAAK! Zdecydowanie moje ulubione czytadło! Nie raz już wyrwało mnie z chandry i pocieszało w najgorszych okresach. Przygody Gwen, Gideona, Xemeriusa, Leslie i całej reszty bohaterów "Trylogii Czasu" bawią i wciągają do tego stopnia, że zapomina się o całym świecie. Gdy czytałam tę historię, nie sądziłam, że kiedyś będę mogła nazwać ją moją najukochańszą, no ale cóż... stało się. I potwornie się z tego powodu cieszę.

2. W.Redna OLGA GROMYKO
Kolejny cykl, który pokochałam całym sercem. Za humor, za przygody, za bohaterów, za magię. Za ludzi, wampiry, krosnoludów, trolli, strzygi, leszych i zombie. Za wiedzę, mądrość, inteligencję i ironię. Za miłość, przyjaźń, wiarę i oddanie.  Za okładkę, za opis, za rozdziały.
Po prostu za wszystko.

3. Wiedźmin ANDRZEJ SAPKOWSKI
No proooooszę! Wszyscy, którzy kiedykolwiek czytali Wiedźmina, z miejsca w całą tę historię zaczynają wielbić, więc chyba to nie takie dziwne, że znalazła się się w moim rankingu. GEEERALT! Jaaaaskier! ♥
(c) ewalahalisa (allegro)






4. Igrzyska Śmierci SUZANNE COLLINS
Nie muszę wyjaśniać, prawda?
(Peeta *___*)



5. Na dworcowej LUDMIŁA SKRZYDLEWSKA
Kolejna książka, po przeczytaniu której czuję się o niebo lepiej. Przygody ironicznej Poli, jej szalonych przyjaciół, pokręconej siostry i chorobliwie wrednego sąsiada, sprawia, że zaczynam wierzyć w to, że miłość można znaleźć wszędzie - nawet (a może przede wszystkim?) tam, gdzie się jej zupełnie nie spodziewamy.
(Książka powinna się "niebawem" ukazać w Pw3m)

6. Uczta dusz C.S. FRIEDMAN
Fenomenalna książka! Uwielbiam tę historię, uwielbiam tych bohaterów, uwielbiam tę magię i uwielbiam ten świat! W dodatku mam do tej książki niesamowity sentyment, ponieważ to właśnie dzięki niej przetrwałam całe popołudnie "uczenia się" z e-learningów projektu gimnazjalnego. Dziękuję Ci, o Uczto dusz!
Ze zniecierpliwieniem oczekuję premiery "Skrzydeł gniewu".

7. Przekraczając granice OKSANA PANKIEJEWA
Jedna z najlepszych książek wydanych przez Fabrykę Słów ever! Losy Olgi, Żaka, Szellara, Elmara, Cantora i całej reszty radosnej gromadki z dworu Ortan spodobała mi się do tego stopnia, że zapragnęłam się uczyć języka rosyjskiego, by móc przeczytać serię w oryginale (bo ktoś tu nie chce wydać kolejnych części... -.-').

"-Ciekawego macie króla - zauważyła Olga. - A ten jego tumiwisizm nie przeszkadza mu w rządzeniu krajem?"

8. Akta Dresdena JIM BUTCHER
Nigdy jakoś nie jarało mnie czytanie kryminałów (co innego oglądanie :3), jednak Akta Dresdena mogę czytać naokrągło. Życiowa nieporadność głównego bohatera i sposób ukazania magii w Chicago na początku XXI wieku oraz udekorowanie tego wszystkiego opowieścią detektywistyczną, sprawia, że zakochałam się Harrym Dresdenie od pierwszej strony.

9. Żelazny cierń CAITLIN KITTREDGE
Klikamy TU. Czytamy. Idziemy do najbliższej księgarni i kupujemy. Czytamy, polecamy i zachęcamy znajomych do kupna książki.
O co komą? Więcej informacji TUTAJ i TUTAJ

10. Dzienniki gwiazdowe STANISŁAW LEM
Nieważne jak bardzo dziwne może się to wydać, biorąc pod uwagę fakt, że książki jeszcze nie skończyłam, kocham wracać do "Dzienników...". Historia, która by opowiadała o tym, jakim cudem zaczęłam się interesować Lemem jest tak długa i pokrętna, że sama nie pamiętam jak to się wszystko zaczęło, jednak jestem niewymiernie szczęśliwa, że Los naprowadził mnie na jego twórczość.

11. Zwiadowcy JOHN FLANAGAN
Nie do końca byłam przekonana do tego, żeby umieścić tę serię w tym rankingu (tym bardziej, że mam przeraźliwie mało w nim miejsca), jednak mały głosik w mojej głowie i mój dzisiejszy "wykład" na temat tych książek, sprawili, że w jakiś totalnie pokrętny sposób nadal uwielbiam tę serię, więc musiała się ona tutaj znaleźć.

+  Harry Potter J.K. ROWLING
Harry trochę "poza" rankingiem (albo na doczepkę - jak kto chce), ponieważ moja miłość do niego jest trochę... jakby... "Okrojona". Oczywiście uwielbiam całą serię, jednak gdybym miała czytać Harry'ego na nowo, zdecydowanie zaczęłabym od "Zakonu Feniksa". A najlepiej po prostu obejrzałabym po kilkadziesiąt razy filmy. To nie tak, że książki są gorsze (Bo nie są! Broń Boże! Książki są zdecydowanie o nieeeeeeebo lepsze od filmów. Zarówno jeśli chodzi o twórczość J.K. Rowling jak i ogólnie o książki posiadające ekranizacje), ale po prostu lubię oglądać Harry'ego :)

W rankingu powinno znaleźć się jeszcze kilka innych tytułów (ot, Cykl Najlisski albo Pieśni Ziemi na przykład), jednak chciałam w nim umieścić także kilka książek, których recenzji/opinii nie napisałam, przez co nie pojawiły się one jeszcze na blogu. Muszę przyznać, że wybranie 10 ;] ulubionych czytadeł było niezwykle trudne i strasznie mnie boli, że nie mogłam uwzględnić wszystkich tytułów.
Ponieważ jak zwykle do zabawy dołączam pod koniec, nie zapraszam nikogo konkretnego, bo wszyscy już swoje rankingi zrobili. A kto jeszcze nie zrobił - serdecznie zapraszam :D

Ciekawostka: Podczas tworzenia rankingu w tle leciało to:


Słodkich snów! :*

(Liceum to piekło. Zabiera mi całą wenę twórczą potrzebną na pisanie recki. Btw - na tapecie mam właśnie Annę we krwi. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się skończyć tę recenzję, inaczej Wodzu z PB mnie zabije...)

niedziela, 22 kwietnia 2012

Konkurs urodzinowy u Jenny ^^


I tak oto nadszedł ten wielki dzień, w którym Jenny po raz pierwszy w historii organizuje konkurs ^^.
Muszę przyznać, że w moim przypadku prowadzenie bloga ponad rok, to wyczyn. Jest więc co świętować ;). Z tego też względu postanowiłam zorganizować konkurs

Do wygrania jest:

ŻELAZNY CIERŃ - Caitlin Kittredge
PIOSENKI DLA PAULI - Blue Jeans
RUINY GORLANU. Zwiadowcy - John Flanagan NOWE WYDANIE
Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Jaguar :)

a także

Z CIEMNOŚCIĄ JEJ DO TWARZY - Kelly Keaton
Z mojego własnego księgozbioru.

Co należy zrobić, by zdobyć te skarby?

Jeśli chcesz, by "Żelazny Cierń" lub "Piosenki dla Pauli" znalazły się na twojej półce, musisz napisać pracę konkursową.
Wyobraź sobie, że żyjesz w (futurystycznym) państwie, w którym czytanie książek jest zakazane i uznawane za nałóg. Jesteś książkoholikiem i już kilka razy trafiłeś na odwyk, niestety, jest już dla ciebie za późno. Zatraciłeś się w nałogu tak bardzo, że nie ma dla ciebie drogi powrotnej.
Jak wygląda twoje życie? Skąd bierzesz "towar"? Radzisz sobie sam czy masz swoją ekipę, z którą dzielisz się książkami?
Niech cię poniesie wyobraźnia! :D

Praca nie może mieć więcej jak 10 tys. znaków (ok. 3 strony Calibri11). Należy wysłać ją na mojego maila, w formie załącznika, a w temacie napisać "KONKURS - Żelazny Cierń/Piosenki dla Pauli" (w zależności od tego, którą z książek chcesz wygrać).

Jeżeli chcesz wejść w posiadanie "Ruin Gorlanu" lub "Z ciemnością jej do twarzy" należy w komentarzu pod tym postem wyrazić chęć uczestnictwa w losowaniu, przy okazji podając swój adres email.
Dla tych, którzy chcą pomóc szczęściu mam zadanie dodatkowe.
W jednym ze swoich utworów Jacek "Mezo" Mejer (zanim popadł w komerchę -.-') twierdził, że nie nie przejmuje się naszym zdaniem - zdaniem recenzentów (no, może nie koniecznie książkowych ;]). W tym samym utworze porównywał się do jednego z najsłynniejszych bohaterów polskiego fantasy. Dla ułatwienia dodam, że piosenka znalazła się na jego pierwszej legalnie wydanej płycie.
Tytuł utworu należy wysłać w mailu (temat: "KONKURS - losowanie"). W nagrodę za poprawną odpowiedź można liczyć na dodatkowy los ;).

Można zgłosić się do więcej niż jednego konkursu.
W przypadku pracy pisemnej można zgłosić się albo do "Żelaznego Ciernia" albo do "Piosenek dla Pauli".
Zastrzegam sobie prawo do zmiany zwyciężcy, jeśli ten wygra więcej niż raz (w takim wypadku kontaktuję się z nim drogą mailową ustalając, którą książkę wybiera).
Odpowiedzi należy wysyłać na adres: jennifer.laugh@autograf.pl
Termin nadsyłania prac: 4 maja (włącznie).
Ogłoszenie wyników: chciałabym, żeby wyniki ukazały się 5 maja. Całkiem możliwe jednak, że ukażą się później.
W jury zasiadam ja oraz Sihh.
Byłabym wdzięczna, gdyby na blogach pojawił się baner, jednak naciskać nie będę ;).
Gotowy kod:


Powodzenia wszystkim!

sobota, 7 maja 2011

Na pierwszy ogień wzięłam oczywiście "Zwiadowców", którzy powinni mieć u mnie ołtarzyk :).

O serii: Honor, odwaga, wierność, przyjaźń, miłość. Wartości te nie są nam obce w serii "Zwiadowców" autorstwa Johna Flanagana.
Will wraz z mistrzem Haltem i przyjaciółmi - Horace'm i Gilanem - nie mają chwili wytchnienia. Co chwila Araluenowi - państwu pod rządami dobrego króla Duncana - i krajom na starym kontynencie grozi niebezpieczeństwo. Z Gór Deszczu i Nocy nadchodzi Morgarath, z północy Scottowie, z zachodu Skandianie, z południa - mieszkańcy Arydii. Na wschodzie natomiast, w Hibernii - krajowi bliskiemu Haltowi - rozprzestrzeniają się wyznawcy niebezpiecznej religii, która zaczyna zagrażać ojczyźnie bohaterów. Mimo nieustających przygód nadal mają czas na życie prywatne, co z reguły kończy się... Bardzo dobrze :).

O książce: 15-letni Will - sierota na zamku Redmont - od zawsze marzy, by stać się rycerzem. Niestety, jego marzenia są nie do zrealizowania. Niski, skromnej postury inteligentny chłopaczyna, który woli uciekać, skrywać się, chodzić po drzewach i atakować z ukrycia, nie jest odpowiednio przygotowany do roli zacnego rycerza. Nie to co Horace - wysoki, umięśniony i nieco przy głupawy rówieśnik oraz największa zmora Willa. Chłopak jednak nie traci nadziei i z niecierpliwością oczekuje na Dzień Wyboru organizowany przez barona Aralda na zamku Redmont, w którym każda sierota, która ukończyła 15 lat ma szansę zostać czeladnikiem jednego z Mistrzów Sztuk. Niestety - kiedy przyjaciele mają szansę pobierać nauki u tych mistrzów, u których chcieli, Will zrozumiał, że nie nadaje się do niczego i czeka do praca na polu. W tym momencie na scenę wkracza tajemniczy Halt i proponuje chłopakowi przystanie do zwiadowców - ludzi owianych legendą, którzy, jak wieść niesie, parają się czarną magią, potrafią stawać się niewidzialni. Chłopak uznaje, że gorzej już być nie może, więc przystaje na propozycję zwiadowcy. I w tym momencie zaczyna się zabawa :). 
Pobieranie nauk, pierwsza jazda konno, pierwszy Zlot Korpusu Zwiadowców, walka z kalkarami, trudny wybór i mianowanie na ucznia to tylko część wydarzeń, która spotyka młodego zwiadowcę w pierwszej części serii.

Zabawy przy czytaniu jest co niemiara. Po ironicznych tekstach Halta, Gilana i Starego Boba nie sposób się nie uśmiechnąć, jeśli nie wybuchnąć śmiechem. Poza tym akcja książki podzielona jest na dwóch bohaterów, więc możemy obserwować zarówno naukę Willa ze swoim mistrzem, jak i poczynania Horace'a, który gnębiony jest przez trójkę starszych "kolegów". Dzięki temu mamy szansę polubić mięśniaka nim zaprzyjaźni się z młodym zwiadowcą.
"Ruiny Gorlanu", jak i kontynuacje, zdecydowanie skierowane są ku młodzieży. Lekki język, nienużące opisy, ciekawa fabuła, zwroty akcji i liczne niespodzianki sprawiają, że młodzi nie mogą oderwać się od książki, choć i dorośli bez problemu mogą zagłębić się w historię Willa i przyjaciół. Zagłębienie się w nieco podrasowany wizerunek średniowiecznej Anglii sprawia, że możemy zapomnieć o otaczającym nas świecie na kilka miły godzin, dając wytchnienie zszarganym nerwom.
Po lekturze "Zwiadowców" w życiu kilku (a może jednak wielu) młodych czytelników powinno się co nieco zmienić. Zaczynamy rozumieć, że każdy jest do czegoś stworzony i każdy ma swój cel w życiu, a przy okazji poznajemy drugi koniec kija - to, że marzenia się spełniają nie oznacza, że po ich spełnieniu możemy odejść w spokoju, tylko, że czeka nas jeszcze cięższa praca, której finał może być lepszy od spełnienia marzeń.


Oczami Jenny: "Ruiny Gorlanu" są swoistym wprowadzeniem, prologiem do całej serii. Takiej atmosfery, którą znajdujemy w pierwszej księdze cyklu, nie możemy znaleźć w żadnej kolejnej części (co oczywiście nie oznacza, że kolejne części są gorsze). Kiedy sięgniemy po nią raz, nie oderwiemy się od niej, póki nie przeczytamy ponownie całej historii. A kiedy się ją skończy pragnie się sięgnąć po kolejną.

Autor: John Flanagan
Tytuł: Księga 1. Ruiny Gorlanu
Seria: Zwiadowcy
Tłumacz: Stanisław Kroszczyński
Liczba stron: 319
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 25 marca 2009

Polecam:
Wydawnictwo Jaguar
Forum Zwiadowcy
Zwiadowcy - Oficjalna Polska Strona
Zwiadowcy na facebooku